niedziela, 25 października 2009

Drugi koncert i Ścieżka do drzwi

JJK et. al. - "Koro de Arbaro Concerto II ~La Lotuso~"

Skład:

01 Koro De Arbaro Concerto II ~La Lotuso~ 21:04
02 Koro De Arbaro Concerto II ~La Lotuso~ (Sola Piano) 17:27

Powtórka klimatu z poprzedniego koncertu w troszkę innym wydaniu. Nie ma właściwego podziału na części (pomijając trochę wyróżniający się wstęp).

[-LINK-]

dooЯ - "Passage to the Door"


Skład:

01 Blue. (Almost Transparent) 4:51
02 Zephyr 4:53
03 Garnet 4:45
04 Inner Citadel 4:16
05 Passage to the Door 5:45
06 Curiofactor 2:47

Pomost między tym co wydarzyło się przy "Tetra Blue", a zupełnie nowym kierunkiem. Właściwie można by napisać tylko tyle, reszta niech znajdzie się w Waszych uszach. Dodam jeszcze tylko jedno zdanie - utwór z nr 4 jest motywem muzycznym z dedykacją (podpowiem, że tytuł może okazać się konkretną wskazówką ;))

[-LINK-]

Raport po przerwie

Powoli wracam do bloga. Update'y będą teraz raczej regularne. Do końca przyszłego tygodnia pojawią się dwie recenzje i felieton (nie zdradzam szczegółów ;)).
"Lotos w betonie" musiał jednak odejść na dalszy plan z dwóch względów. Po pierwsze: wszystkie skrawki wolnego czasu starałem się poświęcić na nagrywanie materiału na potrzeby nowej inicjatywy muzycznej (w planach są łącznie 3-4 projekty) - to wszystko ze względu na ograniczony czas na przetrzymywanie pewnego narzędzia, ściśle związanego z tąż inicjatywą. Po drugie: naszły mnie nowe idee, z którymi przyszedł plan gruntownej rekonstrukcji fabuły (baza pozostaje ta sama więc nie ma o co się martwić). Po trzecie: równolegle z "Lotosem" idzie praca nad Projektem 2010, co powoduje dalsze opóźnienia.
Na dzisiaj gotowe są dwa albumy muzyczne: wspomniana wcześniej druga aranżacja odgłosów natury i fortepianu oraz prolog do nowej koncepcji.

poniedziałek, 28 września 2009

Hajetus

Dzisiaj dwie wiadomości. Jedna nieciekawa, druga już lepsza. Lecim po kolei...

Zawieszam pisanie i aktualizację bloga do odwołania (wcześniej podana data jest więc nieaktualna). W ostatnim miesiącu nie miałem zbyt wiele wolnego czasu i w najbliższej przyszłości nie będę go miał więcej. Z ledwością znalazłem całe kilka godzin na pisanie opowiadania, a to jak wiadomo za mało...
W każdym razie nie powinna to być zbyt długa przerwa.

Na powrót zaś szykuję też coś muzycznego:
1) kolejną fuzję dźwięków natury i fortepianu;
2) uzupełnienie zamykające "Sturm und Drang" oraz "Painite" w odrębnym projekcie;
3) niespodzianka :];
Poza tym najprawdopodobniej nastąpi w końcu gruntowna przebudowa bloga, powrót do zapuszczonych rubryk ("płytoteka" i ledwo co zaczęta "prasa") oraz parę nowych pomysłów.

Do zobaczenia wkrótce ;)

środa, 2 września 2009

GameMusic.pl Powrót i coś jeszcze...

Po pierwsze: Portal GameMusic.pl wznawia działalność po długim okresie przebudowy. W tej chwili do dyspozycji zainteresowanych została dopuszczona wersja beta, m. in. pozwalająca zapoznać się z zaczątkiem przebudowanej bazy albumów i kompozytorów vgm, wyposażonej już w praktyczny player próbek utworów. O postępach wdrażania pełnoprawnej wersji dowiedzieć się można na właściwie w pełni działającym już starym/nowym forum witryny.


Po drugie: Ustaliłem, że pierwszy z mniejszych pisemnych projektów zaprezentuję na blogu w formie odcinków. Pierwsza przypuszczalna data zamieszczenia pierwszego epizodu "Lotos w Betonie" to, niech będzie, 4 października br. O ewentualnych zmianach w tym kierunku będę informował na bieżąco.

Muzyka (a jednak): Jak JJK castlewanizuje Mizerów. Czyli westchnięcia zza zamkniętej bramy.

Coś trzeba było zrobić, żeby blożek drgnął po miesiącu stagnacji, więc zdecydowałem się jednak wrzucić ten kawałek wokalny, który wcześniej przygotowywałem. To znaczy khem... jest MAŁA uwaga, bo.... nie ma wokalu ;P. Miałem problem z nagrywaniem. Wszystko przez zakłócenia wywołane najprawdopodobniej niestabilnością pola elektromagnetycznego w komputerze. Usterki nie udało się usunąć w żaden sposób, a szumu, trzasków i innych artefaktów nie dało rady wytłumić ani zlikwidować poprzez mastering. Nie miałem też jeszcze skończonego tekstu (jest wstęp + 2 zwrotki - wrzucę jak będzie gotowy cały). Po 3 próbach na 3 różnych mikrofonach dałem sobie spokój... być może do czasu. Projekt określam mianem WIP z bliżej nieokreśloną datą ukończenia. Wrzucam go także ze względu na to, iż nie wiadomo co dalej z nim będzie - zalegał mi na dysku i tyle...
Tematyka/gatunek utworu? Tytuł już może dużo powiedzieć. Ogólnie kompozycja krąży między metalem symfonicznym, z dużą dawką gothicu (organy, mroczne wypełnienia i trochę gitar) plus nieco operacji progresywnych. Próbowałem osiągnąć coś między twórczością Michiru Yamane (Castlevanie), a zawartością "Bara no Seidou" z repertuaru Malice Mizer, z małą industrial-ową domieszką.

[-LINK-]

sobota, 18 lipca 2009

Muzyka: Ω Blue

JJK et. al. - Ω Blue


Pokrótce o zawartości:

01 Blue (Ocean) 5:39
02 Blue... (Spirit) 4:41
03 Blue? (Dreams) 8:45
04 Blue! (Sky) 7:26
05 Ω (eternal alternate Climax) 28:46
06 Æon 3:17

Tetra Blue (4 kawałki z tytułem Blue :)) - niebieski nie jest moim ulubionym kolorem (jak czerwony, wiśniowy, zielony i brązowy). To barwa, z którą identyfikuje całego siebie. Chciałem skomponować „niebieską muzykę”, ale taką najbardziej niebieską na ja jaką stać moją wyobraźnię. Jaki efekt? Przekonajcie się sami.

Ω (eternal alternate Climax) - czyli klu całości i jak wskazuje sam tytuł nie tylko całości tego projektu, ale całej inicjatywy "et. al.". Od samego początku moim największym celem było zaaranżowanie najulubieńszego utworu ze ścieżek dźwiękowych z gier: "グレイランド事件クライマックス (Gureirando jiken kuraimakkusu - Graylands Incident Climax)", autorstwa Hitoshi Sakimoto, z mojej ulubionej gry Vagrant Story. Podchodziłem do tego zamysłu bezskutecznie, jako że żaden z owoców prób nie spełnił moich surowych oczekiwań. Na początku tego roku stwierdziłem, że najlepiej będzie jeśli rozbuduję swój własny "punkt kulminacyjny". No i stało się.

Æon - jednym ze znaczeń tego słowa jest „ coś trwającego wieczność” lub „oddawanego na zawsze”. Tu moim celem było odzwierciedlenie wrażenia z jakim spotkałem się przy „Circle of Eternity” napisanego przez Yasunori Mitsudę. Moja interpretacja a nie aranżacja ;)

[-LINK-]

poniedziałek, 13 lipca 2009

Pisane: Spóźnione zapowiedzi

Minęły ponad dwa tygodnie od ostatniego wpisu. Blog ledwo powstał, a już zaczyna porastać pajęczyną... nie może tak być. Rozpogodziło się ostatnio, a człowiek jak widzi słońce to się rozleniwia i chciałby tylko wybyć gdzieś na łono natury, a ostatecznie dochodzi do tego że nie ma czasu nawet na krótki spacer. No ale dość tych wymówek. Trzeba zakasać rękawy i z powrotem wziąć się do roboty...

1. "Lotos w betonie"

Miejsce wydarzeń: Tokio/Takeniwa
Czas wydarzeń: 2009/1629

Bohaterką opowiadania jest Hasuko, 20 letnia studentka kulturoznawstwa. Mieszka razem z matką i babcią, oraz kotem Gachi na obrzeżach Shinjuku w Tokio. Można by było ją określić zwykłą młodą kobietą, żyjącą w wielkiej metropolii, gdyby nie fakt… podwójnego istnienia. Bowiem Hasuko, egzystuje również w 1629 roku jako córka zbrojmistrza w małym mieście portowym Takeniwa. Nie jest tego świadoma. Odczuwa i pamięta wszystko z obu egzystencji oddzielnie - jednego dnia budzi się w danym miejscu, następnie po zaśnięciu w nim zaczyna ten sam dzień w innym jako zupełnie inna osoba. Po pewnym czasie pojawiać się zaczynają wspólne elementy i obie świadomości stopniowo dowiadują się o sobie…

2. "Adam. Ja jestem"

Miejsce wydarzeń: nieokreślone
Czas wydarzeń: nieokreślony

Historia opowiadająca o 17-letnim Adamie. Bohater urodził się w biednej, patologicznej rodzinie. Od dziecka prześladowany przez rodziców alkoholików, starszego brata którego wychowała ulica, wytykany i wyśmiewany przez rówieśników. Mimo, ekstremalnego otoczenia, zachował zdrową psychikę oraz rozsądek i serce. Adam od wielu lat pała sympatią do Ewy, młodszej od niego dziewczynie pochodzącej z „dobrego domu”, która go jednak nie zauważa, wtopiona w niesprzyjające otoczenie. Na czele tego „otoczenia” stoi Lilith, przez znajomych zwana Lil. Jest rówieśniczką Adama, chodzi z nim do jednej klasy. Lil jest sierotą, która trafiła z sierocińca prosto do poprawczaka. Charakterem przypomina brata Adama - wiecznie sprawia kłopoty, bije młodszych i słabszych od siebie, okrada ludzi, chuligani… stara się pokazać, że jest najważniejsza i „nikt jej nie podskoczy”. Lilith własną „perswazją” odnajduje miejsce wśród najpopularniejszych ludzi w okolicy. Jest zmorą Adama, ciągle mu dokucza, mimo że nie jest od niego silniejsza - dręczy go psychicznie i wykorzystuje do własnych celów, znając jego tolerancję i tendencje do silnej empatii. Drugą miłością Adama jest popularny rockowy zespół Semangelof. Jego największym marzeniem jest zostać gitarzystą tego zespołu, dlatego też dniami i nocami ćwiczy grę na sfatygowanej gitarze akustycznej, którą znalazł na wysypisku śmieci…

3. "O kamieniu, który był wszędzie"

Miejsce wydarzeń: Mu, Atlantyda, Złote Wybrzeże, Chiny, Polska, Brazylia
Czas wydarzeń: ok. 24.000 p.n.e, 9.006 p.n.e, ok. 1660, 1908, 1986, 2008 (lata podane w kolejności chronologicznej/wg miejsc, nie wg rozwoju wydarzeń)

Fabuła skupiać się będzie wokół tajemniczego kamiennego dysku, pojawiającego się w różnych miejscach i w różnym czasie. Ów kamień zdaje się wpływać na umysły ludzi, wywołując różne zachowania wbrew ich woli. Żadna z „ofiar” nie jest świadoma swoich czynów, których dokonywanie jest odbierane przez otoczenie nieobojętnie i w różny sposób w zależności od okoliczności. Akcja „przełącza” się między różnymi epokami i miejscami, przedstawiając losy bohaterów. Dlaczego właśnie te miejsca i te czasy? Czym jest ten kamień? Dlaczego tak oddziałuje na ludzi? Kim oni są? To tylko kilka pytań, na które być może znajdzie się odpowiedź…

Wszystkie tytułu mogą jeszcze ulec zmianie.
Jest jeszcze czwarta idea (a właściwie już piąta :P), ciągle pozostaje ona jednak w surowej formie , nawet bez żadnych ram, dlatego nic o niej nie napiszę. Cztery równolegle rozwijane patenty to i tak już troszkę za dużo i znacznie wydłuża czas realizacji ogółu, więc nie dokładam nic więcej póki nie skończę to co rozpocząłem. Również kolejne pomysły, które wpadną mi do głowy po drodze będę odkładał na listę „do rozpatrzenia” ;)